Blog > Komentarze do wpisu
Pani prezydent wolno więcej

Dawno dawno temu w odległych czasach, gdy Łodzią rządził Jerzy Kropiwnicki, jednym z jego zastępców została Hanna Zdanowska, wtedy radna PO w Radzie Miejskiej. Zdanowska została osobą odpowiedzialną m.in. za sport w mieście, co do dzisiaj odbija nam się czkawką.

Nie mamy w Łodzi Euro 2012. Nie żebym z tego powodu bardzo płakał, ale tak się złożyło, że Łódź za jej kadencji poniosła prestiżową porażkę wizerunkową związaną ze staraniami o organizację tej imprezy. Tajemnicą Poliszynela było, że łódzki wniosek był żenującej jakości i został zdyskwailifikowany już na starcie. O ile wnioski inych miast były obszerne i przedstwiały konkretne koncepcje i wizje organizacji Euro w danych miejscowościach, o tyle wniosek łódzki dało się streścić następująco: "leżymy w centrum Polski, będziemy mieli skrzyżowanie autostrad, zbudujemy kilka hoteli i jakiś stadion, a tak w ogóle to mamy jeszcze lotnisko i dajcie nam, bo nam się należy". Not.

Jak to ma się do naszej bohaterki? Ano ma się tak, że jako wiceprezydent odpowiedzialny również za sprawy sportowe firmowała to swoim nazwiskiem, chociaż głową zapłacił za to kierownik wydziału sportu w urzędzie miasta. To przeżycie wdrukowało się Hannie Zdanowskiej głęboko - stąd po wyborze na prezydenta miasta uporczywe powracanie do tematów sportu, a konkretnie piłki nożnej. Stąd będziemy mieli dwa stadiony (a przynajmniej będziemy się bardzo starali je mieć) i pomysły na to, żeby Łódź podczas Euro jednak zaistniała.

Powyższe propozycje, bazujące na głęboko zeszłowiecznych stereotypach (srsly, pani prezydent nigdy nie widziała kobiety kibicującej piłkarzom i faceta nie dającego faka o piłkę kopaną?) zabrzmiały śmiesznie i nieporadnie, a także fałszywie w dobie doniesień o powstających w Łodzi dwóch stadionach. Spotkały się też ze słusznym odporem, który na łamach sąsiedniej gazety dała Ewa Kamińska. W liście tym wypunktowała propozycje Zdanowskiej do zera, nie zostawiając na nich suchej nitki. Wydawałoby się, że sprawa umarła śmiercią naturalną, ale nie - Ewa Kamińska doczekała się odpowiedzi od samej pani prezydent.

Już pierwszy akapit przyniósł srogie uderzenie. Kamińska dowiedziała się z niego, że jest "politowania godna" i że usiłuje zaistnieć. W jednym zdaniu została ustawiona w pozycji małego zawistnego człowieczka usiłującego wypłynąć na opluwaniu Większych Od Siebie. Dalej jest jeszcze ciekawiej - Kamińska niesłusznie napastuje biedne miasto, które walczy i oczekuje pomocy. Konkretnej. Na co ja, szary członek Społecznego Zespołu ds. Przyjaznej Komunikacji przy Zarządzie Dróg i Transportu bardzo konkretnie pytam - jak konkretnie pani prezydent odniosła się do naszych konkretnych propozycji walki z barierami architektonicznymi w mieście? Przypomnę, że sugerowaliśmy likwidację przejść podziemnych i kładek w obrębie centrum miasta oraz uzupełnienie pozostałych przejść o infrastrukturę umożliwiającą niepełnosprawnym czy rodzicom z dziećmi w wózkach korzystanie z nich. Przypomnę też, że Łodzi grozi oddanie całości unijnej dotacji za Łódzki Tramwaj Regionalny z powodu niedostosowania przejść podziemnych na ul. Pabianickiej do potrzeb niepełnosprawnych, w wyniku czego część przystanków na trasie ŁTR jest dla nich niedostępna (warunkiem dotacji była pełna dostępność dla niepełnosprawnych na całej trasie), a podlegli Zdanowskiej urzędnicy odpisują nam, że nasze propozycje są niemożliwe do spełnienia, bo nie ma pieniędzy (ale na stadiony są) i że spowodowałoby to zakłócenia w płynności ruchu samochodów. Czy to jest ten konkret, o który pani prezydent tak walczy?

Ale to wszystko nic. Na koniec pani prezydent zostawia prawdziwą bombę. Kreśląc swoją wizję "fajnego miasta" Zdanowska wchodzi na wysokie C i myli Kamińską z pewnym Misiem O Bardzo Małym Rozumku, wprost sugerując wyjątkowo niski potencjał umysłowy swojej interlokutorki. No bo czym innym jest stwierdzenie "mam nadzieję, że pani potrafi to zrozumieć"? To taka zawoalowana sugestia - my tu się staramy, pracujemy, a ty głupia babo nie potrafisz tego zrozumieć i docenić. Za głupia jesteś, żeby to pojąć, ale ja ci wyjaśnię. No i się wyjaśniło.

Jestem zażenowany i zniesmaczony. Hanna Zdanowska jest prezydentem jednego z największych polskich miast i powinna się zachowywać zgodnie z powagą swojego urzędu. Tak sformułowany list nie powinien mieć prawa ujrzeć światła dziennego. Nie wiem, czy Zdanowska napisała go sama, czy napisał go któryś z jej podwładnych - to nie jest istotne. Istotne jest, że Zdanowska złożyła pod nim swój podpis. Nie odbieram pani prezydent prawa do niezgodzenia się z Ewą Kamińską (choć sam się z nią zgadzam), ale uważam za niedopuszczalną formę, w jakiej się ta krytyka odbyła. Żenujący pokaz krytyki ad personam, pozbawiony merytorycznej odpowiedzi na postawione przez Kamińską zarzuty dał nam jasny obraz. Hanna Zdanowska nie umie przyjmować konstruktywnej krytyki i ma poważne braki w dobrym wychowaniu. Takich rzeczy się nie robi - jeśli nawet nie w wyniku dobrych manier, to w trosce o własny dobrze pojęty PRowy interes. W tym momencie jedynym dobrym wyjściem byłoby przeproszenie Kamińskiej i zwolnienie doradców, którzy pozwolili na puszczenie tego listu do prasy - ale na to Hanna Zdanowska najpewniej się nie zdobędzie. Niestety.

wtorek, 14 czerwca 2011, gothmucha
Tagi: Łódź

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/14 11:16:29
Łódź wycofała się z dofinansowania kolonii dla kilkuset dzieci. Zabrakło 385 tysięcy złotych. www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/415169,miasto-nie-dofinansuje-kolonii-dla-biednych-dzieci,id,t.html

To by było na tyle jeśli chodzi o kapitał społeczny, "Miasto kobiet" i kilka innych rzeczy. Przez poprzednie 20 lat miasto było w stanie znaleźć pieniądze na ten cel, zabrakło ich dopiero teraz.
-
2011/06/14 12:49:30
Niestety.

ps - gratuluję 400 komcia na blogasku :-)
-
2011/06/15 07:50:08
U, pan Gothmucha w trybie berserkera, szpropochwala.

Srsly, promocja miasta poprzez sport, zaorać.
-
2011/06/15 11:34:36
berserkera to nie, za mocno się gryzłem po paluchach, żeby w sądzie nie wylądować ;-)