|
Blog > Komentarze do wpisu
Aloha!
So this is it. Napisy końcowe zastąpił ciemny prostokąt ekranu. Światła się zapaliły, ukazując grupki ostatnich wychodzących widzów. Oklaski umilkły, a na przeciwległej ścianie zarysował się ciemny prostokąt wyjścia. Zielony przycisk bezpiecznej ewakuacji ostatni raz błyska ponad nim, wskazując jedyną możliwą drogę. Zrobiliśmy swoje. Zrobiliśmy wiele, czasem lepiej, czasem gorzej, zawsze ambitnie. Zawsze możliwie najlepiej.
Jeszcze gra muzyka - inna, odległa, frapująca. Gęsta. Fotele jeszcze wibrują, podłoga faluje i się zakrzywia. Ktoś ukradkiem pociąga piwo z kufla, ktoś tańczy. Ktoś zdejmuje plakat z drzwi i odkręca tabliczkę. Wszystko jest odrealnione, postaci przesuwają się jak bohaterowie teatru cieni. Nikt nic nie mówi. Muzyka płynie, a wokal jest tylko kolejnym instrumentem. To jest koniec końca. Wybijają ostatnie akordy, nikt nie prosi o bis. Patrzymy na siebie i wychodzimy na lodowate zimno. Stoimy na zewnątrz, zamykamy za sobą drzwi i oddajemy klucz. W głowach zostaje muzyka a na ścianach zamkniętych powiek przesuwają się dziwne figury. Bierzemy głęboki oddech i rozchodzimy się - każdy w swoją stronę. Gdy przyjdziemy tu następnego dnia, nie będzie po nas śladu.
środa, 15 lutego 2012, gothmucha
TrackBack
|
|