Blog > Komentarze do wpisu
Suma wszystkich strachów

Boję się. Boję się, że kiedyś przyłożę ucho do piersi i nie usłyszę bicia serca. Boję się, że przyjdzie mi stracić moje dziecko. Boję się rozłąki, strachu, bólu, rozpaczy.

Wielka szpera. Dzień, w którym Chaim Rumkowski wygłosił słynne przemówienie. "Dajcie mi swoje dzieci" powiedział. Za każdym razem, gdy przypominam sobie te słowa, martwieję. Wszystko we mnie zastyga. Widzę siebie wtedy, w 1942 i swoje dziecko. Nie widzę swojego bólu, swojego strachu. Czuję potworny strach malutkiego dziecka. Dziecka, któremu odebrano mamę. Któremu jest zimno. Które nic nie rozumie. Które jest bezbronne. Dla którego proste zabranie z ramion rodzica jest najgorszą torturą, której nikt z nas nie potrafi sobie wyobrazić. Z tej perspektywy śmierć staje się tylko smutnym wyzwoleniem.

Ci, którzy to przetrwali nigdy nie uwolnili się od tej wizji.

Boję się, martwieję. W gardle pojawia się bolesny kamień, oczy są zaszklone, nie mogę oddychać. Powietrze chwytam krótkimi bolesnymi haustami, w środku wszystko mam ściśnięte w bolesny węzeł.

Nie wiem, co się dzieje w umyśle człowieka, który właśnie stracił dziecko. Nie umiem się nawet tego domyślić, skoro sama myśl o tym działa na mnie aż tak mocno. Tym bardziej nie umiem sobie wyobrazić tego, co dzieje się w umyśle człowieka, który do śmierci swojego dziecka się przyczynił czy wręcz ją spowodował. Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić - i obym nigdy się nie dowiedział jak to jest. A skoro nie wiem, to jest to najlepszy moment, żeby się nie odzywać i nie oceniać

niedziela, 05 lutego 2012, gothmucha
Tagi: teenage emo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/06 11:14:41
Masz rację. Internetsy co jakiś czas mnie przerażają. Ludzie jakoś tak szybko wydają wyroki, nie znając nawet połowy sprawy, a w internetsach to jakoś się rozpowszechnia z szybkością błyskawicy. I już wiadomo kto winien, kto dał d*, kto jest bohaterem i czemu pewien "dedektyw" i czemu Jarek ma rację postulując przywrócenie kary śmierci.

Ja zawsze odpowiadam, że nie wiem jak bym się zachowało w ekstremalnej sytuacji. Bo nie wiem. W jednej czy dwóch byłom i wiem jak się wtedy zachowałom, ale gdyby mi się to niedajborze świerkowy przytrafiło jeszcze raz, nie wiem jak bym teraz postąpiło... Mogłobym prawić frazesy i inne bzdury, a prawda jest taka, że nikt nie wie.