Blog > Komentarze do wpisu
Hang'em high

Stoimy na podwórku, rozmawiając o tym, co wczoraj. Nie jakoś szczególnie głośno, ale i niezbyt cicho. Dzielimy się spostrzeżeniami, zastanawiamy się, co dalej. W żyłach czuć jeszcze lekkie podniecenie, lekki adrenalinowy kop. To, czego się baliśmy właśnie się wydarzyło, zmuszając do wybrania strony. Czujemy się trochę jak na wojnie, bo to przecież jest wojna, wypowiedziana nam wczoraj na warszawskiej Agrykoli

To leciutkie podniecenie jest jednak przejściowe, za chwilę ustąpi miejsca strachowi o naszych najbliższych. Tak, mamy rozpoznawalne twarze, podpadliśmy niejeden raz. Każde z nas ma jakąś rodzinę, bliskich. Ci, którzy jeszcze nie mają własnych rodzin, mają prościej, ale ci, którzy już mają dzieci, boją się w dwójnasób. Rozmyślamy nad tym, co musimy zrobić i nad tym, że nie wolno nam zniknąć, uciec. Na jednej szali zawisa bezpieczeństwo, na drugiej pewność, że jeśli uciekniemy, to i tak nas dościgną. 

Chodzimy nerwowo w tę i z powrotem, zbijamy się bliżej. Nerwowo uśmiecham się, że jesteśmy jak weterani, których ponownie zmobilizowano, weterani pamiętający starą wojnę sprzed lat. Zastanawiamy się jaki może być ich pierwszy cel, czy będą potrzebowali symbolu. Kiedy uderzą? 13 grudnia? Czy może dopiero w marcu, na manifie? Wtedy na pewno się policzymy, ale być może już teraz zrobią gdzieś najazd, w kogoś uderzą, w kogoś ważnego, co stoi wysoki jak wieża pomiędzy nami, w człowieka-instytucję. Milkniemy. Zauważamy, że ktoś nam się przygląda. Zwykły mężczyzna, który w zwykłym czasie nie budziłby żadnych podejrzeń dziś powoduje, że ściszamy głos i chowamy się do środka. Nie ryzykujemy.

Atmosfera niepewności i czającego się tuż za rogiem zagrożenia - to już im się udało posiać. Mamy to zapisane w pamięci i teraz bez problemu odnajdujemy stare ścieżki. Być może to wszystko dzieje się tylko w naszych głowach i przeceniamy zagrożenie, ale te nienawistne słowa z wczoraj wiszą nad nami jak wyrok. My, kolorowi wolni ludzie, mamy zawisnąć, na drzewach i latarniach. Nie będzie dla nas litości, a my sami robimy rachunek sumienia i już wiemy, że nie damy się zepchnąć do podziemia. Staniemy naprzeciw, bo co innego robić. 

Więc będziemy robić swoje. Będziemy śmiać się i będziemy walczyć o to, żeby móc żyć tak, jak tego chcemy. Nie pozwolimy na to, żeby odebrali nam radość życia i żeby zakazili nas strachem. To nasze miasto, nasz kraj, nasze ulice i podwórka. Nie oddamy ich walkowerem.

wtorek, 13 listopada 2012, gothmucha

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Naziol na nbsp salonach z szprotest
Miałam się w tym temacie nie odzywać. Miałam, bo normę w przemyśle niena 8230 dobra i piękna odpracowali Gothmucha z Wiedźmą i, wybacz, Gothmucho, szczerość, poczucie oblężenia, jakie wiało z twojej notki było wręcz niezamierzenie komiczne. Ale bo ... »
Wysłany 2012/11/23 07:03:12
Komentarze
2012/11/13 13:38:47
Pomijając atak na wrocławski squot, podpalenie kolejnych drzwi w Białymstoku, wybicie okien w kilku nie dość "polskich" miejscach - następnej akcji Ruchu Narodowego możecie się spodziewać 13 grudnia w Łodzi.

Jakbyś chciał pogadać o tym wszystkim jeszcze, albo coś robicie (albo już się znamy, a ja jeszcze o tym nie wiem ;) ) czy coś, to hanka.kubicka@gmail.com