Blog > Komentarze do wpisu
Trzy i pół tysiąca

abo1

Kiedy szedłem na demonstrację, zastanawiałem się, ile nas będzie. Sto? Dwieście? Trzysta? Pięćset? Może tysiąc? Każda z tych liczb oznaczała przekroczenie jakiejś mentalnej bariery. Dwieście do trzystu uczestniczek potrafiła zgromadzić manifa. Pięćset to pułap większych demonstracji, które mieliśmy w Łodzi. Tysiąc i więcej to już Masa Krytyczna, która w największych momentach potrafiła przyciągnąć ponad dwa tysiące rowerzystek i rowerzystów.

Po cichu liczyłem, że będzie nas dwieście do trzystu osób, choć bałem się, że przyjdzie pięćdziesiąt. Niedziela, pora obiadowa, zaraz po maratonie, w dodatku zaczynająca się w dziwnie z powodu tego właśnie maratonu umiejscowionej lokalizacji. A jednak. Kiedy dotarłem pod scenę piętnaście minut przed godziną zero, na oko było nas już kilkaset. Kiedy zaczęły się przemówienia, było jasne, że jest nas już prawie tysiąc, a ciągle dochodziły kolejne i kolejne osoby. Gdy zaczynało się ostatnie przemówienie, wypełniliśmy szczelnie całą szeroką w tamtym miejscu Aleję Kościuszki od ściany do ściany.

A potem ruszyliśmy. Najpierw Radwańską, potem Piotrkowską. Gdy zatrzymaliśmy się przy Żwirki, odwróciłem się i zobaczyłem, że tłum z Radwańskiej cały czas skręca. Wtedy już wiedziałem, że biorę udział w czymś naprawdę WIELKIM.

Ale zanim o samym przejściu, wypada wrócić do przemówień. Nie umiem powiedzieć, które zrobiło na mnie większe wrażenie. Czy to rozpoczynające, gdy przywołano Marię Kaczyńską i to, że potrafiła stanąć w obronie kobiet, w zamian za co doczekała się wiadra pomyj i stwierdzenia, że jest czarownicą? Tak, wszyscy jesteśmy czarownicami. Czy może to przemówienie, w którym odczytano list organizacji Catholics for Choice mówiące o tym, że fundamentem wiary katolickiej jest ludzka godność i wolność sumienia, a także empatia i wsparcie dla uciśnionych, a uciśnionymi są właśnie kobiety? Czy może przemówienie działaczki LGBT, która w krótkich słowach powiedziała, że jesteśmy tu wszystkie razem i że razem za sobą stoimy, niezależnie od tego, kim jesteśmy i jakie mamy wyznanie, orientację seksualną czy poglądy? To był naprawdę silny początek, choć może i nieco przydługi. Ale rozumiem organizatorki, bo naprawdę, przy tej ilości tak ważnej treści nie było czego ucinać i wyrzucać z programu.

A więc szliśmy. Powoli, bo wśród nas były różne osoby. Widziałem starszego pana idącego o lasce, widziałem starsze panie z pieskami, widziałem młodego chłopaka bez nóg, który jechał na deskorolce (a tak swoją drogą - jakie Ty masz usprawiedliwienie, żeby nie przyjść na demonstrację?). Widziałem mnóstwo twarzy, których nie widziałem nigdy wcześniej, nawet na demonstracjach KODu, które pełne są ludzi, którzy nie włączali się w tego typu protesty nigdy wcześniej. Byli z nami ludzie w niemal każdym wieku - z jednym smutnym wyjątkiem. Prawie nie było z nami ludzi naprawdę młodych, studentek, uczennic. Niestety, one i oni są gdzieś indziej, i to jest nasza własna wina. Tak, to właśnie to pokolenie, które wykształciło się po 1999, pokolenie, które miało dwie lekcje religii w tygodniu, ale tylko jedną geografii, historii czy biologii. To pokolenie, które najliczniej popiera całkowity zakaz aborcji, to pokolenie, które w szkole nauczono, że nie ma płodu, ale jest dziecko poczęte, że aborcja to nie zabieg medyczny, ale zabójstwo.

Szliśmy, a ja myślałem o wielu rzeczach. O tym, jak bardzo podziwiam sprawność organizatorek tej manifestacji. Kobiet z nieformalnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, która istnieje ledwie dwa tygodnie i kobiet z łódzkiego KODu, który istnieje ledwie kilka miesięcy. O tym, że z tak dalekiej i zajętej swoimi sprawami Warszawy dojechały tylko pojedyncze osoby, w tym wspaniałe dziewczyny z Porozumienia Odzyskać Wybór, ale jakoś nie dojechał niemal nikt z tak licznych i tak głośno deklarujących wsparcie dla kobiecych praw organizacji i partii lewicowych, w tym mojej ulubionej Zielonej partii. O tym, że jedyną lewicą zainteresowaną marszem było łódzkie SLD i łódzka Inicjatywa dla Polski - na pewno o tym sobie przypomnę, gdy kolejny raz przeczytam, że SLD to nie lewica, a ta prawdziwa lewica niestety nie przyszła, mimo że miała zjazd całej partii akurat w Łodzi, bo w pocie czoła pracowała nad swoim statutem, o czym na pewno nie omieszka poinformować kolejnym memem na facebooku. Ale brutalnie mówiąc, nawet najlepszym statutem żadnej kobiety jeszcze nie uratowano.

Szliśmy, ramię w ramię, kobiety i mężczyźni, katoliczki, ateistki, buddystki i wyznawczynie latającego potwora spaghetti. Wyborczynie i wyborcy PO, Nowoczesnej, SLD, sympatyczki i sympatycy KODu. Przestałem liczyć, przestałem myśleć, ile nas było. Dopiero w domu przeczytałem, że ponad trzy i pół tysiąca. Trzy i pół tysiąca. Ktoś napisał, że to najwięcej od czasu słynnych strajków głodowych, od czasu zdesperowanych, zmęczonych, ale broniących swojej godności łódzkich włókniarek. Kobiet, które wychodziły na ulice dopiero w ostateczności i przed którymi drżała komunistyczna władza. Drżała, bo wiedziała, że żarty się skończyły i że z kobietami jeszcze nikt nie wygrał. Zobaczymy, czy obecna władza będzie umiała z tamtych lekcji wyciągnąć wnioski.

 

 

 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016, gothmucha

Polecane wpisy

  • Gdzie jest polska lewica?

    Gdzie jest polska lewica? – pyta redaktorka łódzkiego dodatku do Gazety Wyborczej . Pytanie zdałoby się retoryczne, ale jednak nie. Bo Estera Flieger odpo

  • Glad to see you go

    A więc Brytania wyszła. Powinienem się tym martwić, bo tym krokiem Zjednoczone Królestwo nie tylko stworzyło niebezpieczny precedens w samej UE, ale też zapewne

  • Ciesz się że jeszcze żyjesz lewacki debilu

    Komentarz powyższej treści znalazłem na swoim blogu pod notką po kolejnym zdemolowaniu Warszawy w Święto Niepodległości. Osoba pisząca go z serwerów Politechni

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: wstydźcie się, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/18 11:08:42
Fajnie, że pomijacie w swojej Jedynej Słusznej Narracji fakt, że owa "prawdziwa lewica", o której tak pogardliwie piszecie, organizowała protesty zanim organizacje, tóre wychwalacie jeszcze powstały. No ale rozumiem, narrację trzeba kreować i nie można pozwalać żeby takie rzeczy jak prawda i fakty w tym przeszkadzały.
-
2016/04/18 11:44:50
Poczekaj poczekaj, my czyli kto? Bo ja nie należę ani do Dziewuch ani do KODu, o czym zresztą napisałem. A do pluralis maiestatis jeszcze się nie poczuwam.
A jeśli chodzi o tę "prawdziwą lewicę" to wiesz, moje pierwsze demonstracje to jeszcze lata dziewięćdziesiąte zeszłego wieku, więc naprawdę zastanów się komu co zarzucasz, żeby nie wyszło śmiesznie przypadkiem.

Smutne fakty są takie, że nie licząc SLD lewica olała tę demonstrację sikiem prostym i nie ma co tego smutnego (dla lewicy) obrazu zaciemniać, bo fakty są takie, że szanowna najprawdziwsza z lewic miała w Łodzi kongres i nie umiała na demo wysłać nawet kilkorga przedstawicieli/przedstawicielek, ale potem będzie się puszyć, że wszyscy inni są be. A niestety lewicę buduje się tak, że się jest na ulicy z ludźmi, a ci ludzie w liczbie kilku tysięcy właśnie maszerowali pod ich oknami.
-
Gość: Mateusz Mirys, *.toya.net.pl
2016/04/18 12:21:38
Cześć Jarku, członkowie i członkinie Razem byli na wczorajszej demonstracji (w tym nasza "jedynka" łódzka z wyborów do Sejmu), naturalny krok, skoro zorganizowaliśmy taką samą dwa tygodnie temu. Nie pisz więc proszę nieprawdy. Pozdrawiam!
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2016/04/18 12:28:41
Osoby z łódzkiego okręgu Razem nie będące delegatkami/delegatami na Kongres brały udział w manifestacji. Takie wytykanie na siłę jest spowodowane zwykłą złośliwością.
-
2016/04/18 12:41:07
@Mateusz Mirys

No dobrze, więc proszę, ustalcie, kto był, a kto nie był, bo z wczorajszej rozmowy z Waszą jedynką wynikało, że był sam, a ludzie od Was pojawili się dopiero pod sam koniec. Zresztą, dla uniknięcia takich nieporozumień mogliście zwyczajnie wysłać oficjalną delegację, w końcu mieliście wszystkie ważne osoby z partii w Łodzi.

@kropek anonim

Oczywiście, niewątpliwie jestem bardzo złośliwy i się czepiam. Przecież zupełnie nic się nie stało, będą następne szanse do pokazania się, choćby za tydzień na Marszu Równości. Będziecie?
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/18 14:49:38
Wy, czyli wszyscy ci, którzy przyklaskują fałszywemu obrazowi namalowanemu w tym wpisie (nie znam autora blogu, nie wiem, czy jest on pisany przez jedną osobę czy też jakąś grupę). Rozumiem, lepiej się oburzać, że ktoś nie przyszedł na *tę specyficzną demonstrację niż przyznać, że tak, były wcześniej demonstracje, które robili inni. Nie wiem, dlaczego Razem nie nagłośniło swojej obecności może dlatego, że przesłanie protestu w taką ilością ludzi było ważniejsze niż pokazywanie, "zobaczcie, my też jesteśmy"? Ale rozumiem, sarkazm i pogardliwe wyśmiewanie jest łatwiejsze.
-
Gość: , *.play-internet.pl
2016/04/18 15:59:12
...ale wiesz, że partia Razem prostu fizycznie nie zdołała zasilić tego protestu (w tym samym czasie uchwalali nowy statut Partii). Nie byli daleko, ale z tego co słyszę, po prostu nie dali rady być tu i tu.
-
2016/04/18 20:58:32
Wy, czyli wszyscy ci, którzy przyklaskują fałszywemu obrazowi namalowanemu w tym wpisie (nie znam autora blogu, nie wiem, czy jest on pisany przez jedną osobę czy też jakąś grupę).

Blog ma jednego autora - mnie. Naprawdę, wystarczyło poświęcić chwilę, żeby się tego dowiedzieć. Nie ma żadnej demonicznej grupy za mną. Zresztą co jest fałszem? Że Warszawa prawie nie dojechała? Że nie było reprezentacji innych lewicowych partii niż SLD i Inicjatywa Polska? Że lewica kolejny już raz w znaczącej części nie raczyła zauważyć, że historia dzieje się na ulicy?

Rozumiem, lepiej się oburzać, że ktoś nie przyszedł na *tę specyficzną demonstrację niż przyznać, że tak, były wcześniej demonstracje, które robili inni.

Wspaniała teza, tylko szkoda, że jej nie postawiłem. Idź jej bronić np na swoim blogu, ok?

Nie wiem, dlaczego Razem nie nagłośniło swojej obecności może dlatego, że przesłanie protestu w taką ilością ludzi było ważniejsze niż pokazywanie, "zobaczcie, my też jesteśmy"?

A może po prostu dlatego, że ich tam po prostu nie było, bo jak czytasz również w komentarzach, w pocie czoła uchwalali swój statut?

...ale wiesz, że partia Razem prostu fizycznie nie zdołała zasilić tego protestu (w tym samym czasie uchwalali nowy statut Partii). Nie byli daleko, ale z tego co słyszę, po prostu nie dali rady być tu i tu.

Drogi przecinku, ustal proszę jedną wersję ze swoim kolegą, również przecinkiem, czy byliście, czy nie byliście, a jeśli nie, to dlaczego.
-
Gość: gantolandon, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/18 23:38:05
A może po prostu dlatego, że ich tam po prostu nie było, bo jak czytasz również w komentarzach, w pocie czoła uchwalali swój statut?

Statut uchwalali delegaci. Poszły osoby z Łodzi, które delegatami nie były.

Warto dodać, że kongres statutowy był organizowany na kilka miesięcy wcześniej. Przygotowania rozpoczęły się, kiedy ani o manifestacji, ani nawet o projekcie ustawy o przerywaniu ciąży nikomu się nawet nie śniło. Wynajęcie sali i zorganizowanie noclegu dla kilkuset osób, to nie jest coś, co da się przełożyć na za tydzień.

Trudno było też oczekiwać od osób będących na kongresie, że pójdą na manifestację. Po prostu nie było na to czasu. Uchwalanie statutu nie polega na przyklepaniu gotowej wersji i pójściu na imprezę, to godziny spędzone w dusznej sali na głosowaniu nad poprawkami. Czasu ledwo i tak starczyło. Kilka godzin wyjęte z weekendu doprowadziłoby do tego, że statut by nie przeszedł i cała robota z ostatnich kilku miesięcy poszłaby na marne.

Biorąc pod uwagę, że Razem wspierało wszystkie dotychczasowe manifestacje w tej sprawie, a nawet zorganizowało serię własnych - nie rozumiem pretensji autora.
-
2016/04/19 12:56:51
Ojej, taka młoda organizacja, a już tknięta Parkinsonem?
pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Parkinsona